Szklane anioły
Gdzieś pośrodku kaszubskich jezior i lasów anioł niesie wodę… Przyznaję, że był to „mały panegiryk na pracowitych Kaszubów”.

To jedna z pierwszych prac gdzie, wykorzystałem nowo dopracowaną technikę przenoszenia rzeźby z gliny na szkło.
Nie wiedziałem, że to nie to samo co odlać rzeźbę w brązie, gdzie każdy gest w miękkiej materii przenosi energię jeden do jeden.
W szkle natomiast, każde dynamiczne zacięcie w głąb, zmienia się przez załamanie światła. Czasem może być nieczytelne, a czasem zbyt silne. Wypukłość inaczej koresponduje z detalem i fakturą.
Jest nad czym pracować. Jest opór…
Nie wiedziałem też jak zachowa się trzymetrowa szklana konstrukcja na kaszubskim wichrowym wyniesieniu, stąd kamienny murek, który wspiera pracowitego anioła i niejako pośredniczy do jego duchowej przeziernej materii.

Tu anioł ogrodnik.
Mam poważne obawy co do poprawności teologicznej (angeologicznej).

Sadzi, sieje no i w ogóle zajęty przyziemnymi sprawami.



Koniec końców na coś trzeba się zdecydować.
Prawdopodobnie to technika witrażu wpłynęła na estetyczną neutralność wszelkich sposobów łączenia szkła, które buduje opowieść z połamanych kawałków.






Biała glinka wydała się najstosowniejszym materiałem do modelowania jasnych szkieł.
Po wytopieniu szkła w formie i przycięciu kształtów, widoczny etap składania w całość.



